Zapalenie ścięgna Achillesa

ZAPALENIE ACHILLESA

Trzy proste ćwiczenia, które powinieneś wykonywać codziennie. Inaczej masz szanse na poważny problem i kilka tygodni rehabilitacji.

Zapalenie ścięgna Achillesa to jedna z najpowszechniejszych przypadłości, jakie łapią biegacze. Skąd się bierze? Jak mu zapobiegać? Jak leczyć?
Poniżej pełny opis tematu pióra nowojorskiego lekarza, specjalisty od biomechaniki biegu, byłego lekarza amerykańskiej reprezentacji lekkoatletycznej − Lewisa G. Maharama.

Fragment pochodzi z książki "Biegaj zdrowo".

***

Problemy ze ścięgnem Achillesa może wywołać każdy sport, który wymaga przebywania w pozycji stojącej i odpychania od podłoża. Aby je zwalczać, zwykle przepisuje się ortezy, ale pierwszym środkiem zaradczym zawsze jest rozciąganie.
Ścięgno Achillesa, które jest przedłużeniem mięśni łydki, może ulec przeciążeniu, w wyniku czego powstaje stan zapalny. Właśnie stąd bierze się ból dokuczający wielu sportowcom.

Czasami nad piętą pojawia się też opuchlizna będąca objawem tendinozy czy przewlekłego zapalenia ścięgna. Za każdym razem, gdy występują podobne problemy, a na pewno za każdym razem, gdy przyczyną dolegliwości bólowych są poważniejsze mikronaderwania przeciążonej tkanki, które łatwo pomylić ze stanem zapalnym, ścięgno Achillesa odrobinę się osłabia.

Co – poza zwykłym przeciążeniem – powoduje te schorzenia?

Ścięgno Achillesa reaguje na wszelkie nieprawidłowości. Jego przeznaczeniem jest prowadzenie pięty w płaszczyźnie pionowej i nie toleruje ono ani przechyłu do wewnątrz (nadpronacja), ani na zewnątrz (supinacja). Ćwiczenia rozciągające i ortezy pomagają zapobiegać zapaleniom, ponieważ ustawiają ścięgno tak, by pracowało zgodnie z poprawną biomechaniką.

Systematyczne rozluźnianie mięśni łydki poprzez ćwiczenia rozciągające, wykonywane sumiennie każdego dnia, a także po treningach, pozwala odciążyć ścięgno i – szczególnie u mniej elastycznych osób – ogranicza jego rolę amortyzatora, do której i tak nie jest najlepiej przystosowane.

ZAPALENIE ACHILLESA INFOGRAF


Warto o tym pamiętać w nerwowe dni, gdy rozciąganie wydaje się zbyt uciążliwym przedsięwzięciem, bo zaniedbane, naderwane ścięgno wymaga sześciu‒ośmiu tygodni odpoczynku w gipsie, chyba że sportowiec woli poczekać, aż całkowicie się zerwie.
A co jeśli dojdzie już do zerwania? Między dwiema częściami tworzy się wyczuwalna przerwa. Zegar właśnie zaczął tykać i w tym czasie końce ścięgna rozchodzą się coraz bardziej. Należy zatem jak najszybciej podjąć decyzję co do ewentualnej operacji, która dla większości sportowców stanowi najlepsze rozwiązanie.

Tuż po zabiegu niezbędny jest gips albo specjalny but, a później prawdopodobnie dziewięć–dwanaście miesięcy terapii. Im szybciej wykona się operację, tym łatwiej przebiega regeneracja.

Innym sposobem jest rezygnacja z operacji i zastosowanie gipsu przez osiem–dwanaście tygodni oraz akceptacja dowolnego rezultatu zrastania uzyskanego dzięki uzdrowicielskiej sile natury – zapewne gorszego i związanego z dłuższą rehabilitacją.
Biorąc to wszystko pod uwagę, kilka minut prewencji nie wydaje się tak uciążliwe. Trzeba rozciągać zarówno mięsień brzuchaty (górna część łydki), jak i płaszczkowaty (w dolnej części), kiedy tylko nadarzy się okazja, czyli jeśli w pobliżu jest ściana i akurat ma się wolną chwilę. Ćwiczenie na samo ścięgno Achillesa wystarczy wykonywać raz dziennie przez minutę. W przypadku dwóch wymienionych mięśni – im więcej powtórzeń i poświęconego czasu, tym lepiej.

Same wkładki pod pięty absolutnie się nie sprawdzają, ponieważ skracają zespół mięśni łydki. Tak, dzięki nim można się lepiej poczuć, ale w trakcie najbliższego biegu, podczas wydłużania kroku lub przyspieszania, skrócone mięśnie mogą się zerwać. A tego przecież nie chcemy! Dlatego najlepiej trzymać się z dala od tego typu wkładek.

Co można zrobić, jeśli samo rozciąganie niewiele daje? Im dłużej sportowiec zwleka ze zwróceniem się o pomoc, tym dłużej będzie trwało naprawienie problemu. Wszystkie narządy ulegają ciągłemu remodelowaniu (w różnym tempie). Ścięgno Achillesa zyskuje siłę dzięki równoległemu ułożeniu włókien. Jeśli mięśnie łydki, u podstawy których się znajduje, są sztywne, a sytuacji towarzyszy nadpronacja i stan zapalny, remodelowanie przebiega w nieprawidłowy sposób – włókna rozchodzą się w różnych kierunkach. W rezultacie ścięgno staje się osłabione, spuchnięte i obolałe, czyli dochodzi do rozwoju tendinozy.

Taki stan zwiększa prawdopodobieństwo zerwania tkanki, a ponadto wymaga stosowania elastycznej ortezy o pełnej długości (noszonej przez cały czas lub tylko podczas biegania) i minimum ośmiu tygodni fizjoterapii, podczas której przeszkolony specjalista przywróci przepływ krwi, nie powodując dalszych uszkodzeń. Rekonwalescencję zdecydowanie przyspieszą zastrzyki z osocza bogatopłytkowego. Takie zastrzyki w przeciwieństwie do kortyzonu nie osłabią ścięgna.

Sportowcy cierpiący na tendinozę zadają jedno pytanie: czy mogę biegać? Tak, można biegać w elastycznej ortezie o pełnej długości, jeśli tylko kontuzja nie zaburza mechaniki ruchu. Czasem niezbędne jest zmniejszenie tempa i skrócenie kroku.

Powrót do dawnej intensywności treningu wymaga przyzwolenia lekarza, a kiedy się je uzyska, zalecam wynajęcie dobrego trenera, który pomoże stopniowo odzyskać formę. Nie ma co się spieszyć, bo ryzyko innej kontuzji jest spore!

***

Książkę "Biegaj zdrowo" możesz kupić tu (kliknij w okładkę):

zdrowo-male