Waga Startowa recenzja na wybieganie.pl

Podsumowując za 44 zł otrzymujemy solidną porcję wiedzy o roli diety w sporcie, przekazanej sprawnie i w sposób łatwy w odbiorze - recenzja książki "Waga startowa" na blogu wybieganie.pl.

 

 

Intensywnie nadrabiam zaległości w lekturach około-biegowych, więc kolejnych recenzji można w najbliższym czasie spodziewać się raczej częściej, niż rzadziej. Po „Moim pierwszym maratonie”, który mnie nie zachwycił, zabrałem się do „Wagi startowej” Matta Fitzgeralda wydanej w Polsce w tym roku, przez wydawnictwo Inne Spacery . Ujmując rzecz krótko – jest lepiej.

O czym jest ta książka, można bez większego trudu odgadnąć patrząc na tytuł – o sporcie, diecie oraz połączeniu jednego z drugim. Zapraszam zatem na krótki spacer po stronach, które mają ułatwić czytelnikowi osiągnięcie szczuplejszej sylwetki i lepszych wyników.

Pierwsza część zaczyna się od opisu idealnej sylwetki sportowca w poszczególnych dyscyplinach wydolnościowych. Autor szczególny nacisk kładzie na zawartość tkanki tłuszczowej i podaje przedziały wartości – oczywiście osobno dla kobiet, osobno dla mężczyzn. Dalej jesteśmy prowadzeni przez metodę wyznaczania optymalnej wagi i zawartości tłuszczu w organizmie (tytułowej wagi startowej) oraz metody kontroli tych dwóch parametrów w relacji z wynikami testów wysiłkowych.

Kolejny rozdział to dalszy ciąg liczenia – tym razem w kontekście kontroli wagi. Dostajemy wskazówki jak często i co mierzyć: wagę, zawartość tłuszczu w ciele, zapotrzebowanie kaloryczne i pochłaniane dziennie kalorie. W tym miejscu ważna uwaga – autor nie zachęca do dokładnego śledzenia tego co jemy i obsesyjnego ważenia się. Zaleca raczej okresowe sprawdzanie się w cyklu: kontrola – wprowadzenie zmian – czas oczekiwania na rezultaty – i znów kontrola.

Dalej dostajemy zestaw wskazówek na temat sezonowego wahania wagi, największych wrogów optymalnej sylwetki, postępowania w ramach poszczególnych dyscyplin oraz garść porad dla początkujących.

Jeśli pierwsza część „Wagi startowej” została poświęcona wstępnym założeniom i sprawdzeniu stanu wejściowego, druga skupia się na sposobach osiągnięcia optymalnej masy ciała. Rdzeniem metody jest nieskomplikowany system oceniania codziennej diety. Wszystkie produkty zostały pogrupowane w sposób prosty i logiczny. Wśród produktów zalecanych mamy na przykład owoce, warzywa czy chude źródła biała, wśród niezalecanych słodycze, produkty rafinowanie lub smażone. Za każdą porcję żywności „pozytywnej” dodaje się punkty „wskaźnika jakości diety”, chyba, że określonego rodzaju produktów je się za dużo, wtedy punkty należy odjąć. Żywność „negatywna” od pierwszej dziennej porcji powoduje spadek punktów. Gdyby ktoś chciał codziennie liczyć punkty, w ciągu tygodnia będzie w stanie wykonywać taką operację w pamięci.

Obok „wskaźnika jakości diety” mamy również rozdział poświęcony makroskładnikom – węglowodanom, tłuszczom i białkom. Autor stoi na stanowisku, że liczą się przede wszystkim sumowane kalorie, a dopiero w dalszej kolejności ich źródło. Zaleca pewne proporcje, ale daje w tej kwestii sporo swobody. Kolejne fragmenty książki poświęcone są harmonogramowi posiłków. Znajdujemy się tam między innymi popularna zasada jedzenia często, a także kilka innych. Dostajemy także przykładowy plan posiłków w zależności od pory treningu.

Dalsza część to dwa bardzo przydatne rozdziały o praktycznych sposobach na osiągnięcie wagi startowej w aspekcie regulacji apetytu, czyli najlepszych metod wsparcia naszej siły woli oraz o sposobach trenowania, które poprawiają redukcję masy oraz zawartości tkanki tłuszczowej.

Trzeci (i ostatni) duży fragment książki można potraktować jako bogaty suplement do dwóch pozostałych części. Znajdują się tam przykładowe jadłospisy zawodowych sportowców różnych dyscyplin wytrzymałościowych, przykładowe posiłki, rozdział o suplementach (zgodnie z zastrzeżeniem autora – nieobowiązkowych w jego metodzie) oraz zalecane ćwiczenia siłowe.

Jak można się domyślić po zalążku oceny, który zamieściłem we wstępie recenzji,  jestem z lektury zadowolony. Temat redukcji wagi żywo mnie interesuje i zdecydowanie należę do  grupy docelowej „Wagi startowej”. Na 370 stronach można wyczytać wiele przydatnych informacji, chociaż żadnych szczególnych rewelacji nie należy się spodziewać. To raczej zbiór mniej lub bardziej znanych reguł zebranych w spójną całość. Szczęśliwie autor porusza większość istotnych tematów, w taki sposób, że czytelnik przy minimalnym wisiłku własnym dostanie gotowe rozwiązanie.

Innowacyjny jest na pewno system punktowy – „wskaźnik jakości diety” – idealny dla kogoś kto chce na bieżąco kontrolować jakość diety, żeby móc obserwować efekty wprowadzanych zmian na wagę, a równocześnie nie ma zamiaru wszystkiego ważyć i liczyć każdej kilokalorii. Do plusów zaliczę też wyszczególnienie pułapek, które czyhają na osobę, która dąży do zrzucenia kilogramów.

Podsumowując za 44 zł otrzymujemy solidną porcję wiedzy o roli diety w sporcie, przekazanej sprawnie i w sposób łatwy w odbiorze. Jeśli kogoś interesuje ten temat i szuka praktycznego podejścia, książka jest właśnie dla niego.

Recenzja ukazała się 06.09.2012 na blogu wybieganie.pl.