"Przetrwałem Afganistan" - Tylko śmierć

Portal internetowy Zbrojni.pl opublikował recenzję książki "Przetrwałem Afganistan".

"To instruktaż dla młodych Amerykanów zainteresowanych ciężką służbą w formacjach specjalnych – jednych wystraszy, innych zmotywuje".

 

Tylko śmierć

 

To instruktaż dla młodych Amerykanów zainteresowanych ciężką służbą w formacjach specjalnych – jednych wystraszy, innych zmotywuje.

Wpadają na ciebie trzej pasterze ze stadem owiec. Mają kałasznikowy, ale w tych stronach wszyscy mężczyźni chodzą z bronią. Widać, że nie darzą cię sympatią. Ale nie dziwisz się – jesteś na patrolu bojowym z górach północno-wschodniego Afganistanu. Co powinieneś z nimi zrobić? Odpowiedź brzmi: zabić, nawet jeśli jeden z nich ma 14 lat; zabić, nie oglądając się na zasady użycia siły i konwencję genewską, zabić, choćby media miały oskarżyć cię o zbrodnię wojenną.

Takiej odpowiedzi udziela bosman Marcus Luttrell – żołnierz czteroosobowej grupy 10 Zespołu Navy SEALs, który w czerwcu 2005 roku dostał zadanie obserwowania i likwidacji przywódcy bandy talibów, zwanego Benem Sharmakiem. Teksańczyk wydaje takie zalecenie po bolesnych doświadczeniach w walce. On i jego koledzy puścili pasterzy wolno, co skutkowało uruchomieniem przez talibów pościgu. Gdyby pastuchów z zimną krwią zamordowali, mogliby przeżyć. W dwugodzinnej potyczce poległo kilkudziesięciu tubylców oraz trzech komandosów, którzy nie uznają możliwości poddania się wrogowi. Koledzy Luttrella walczyli do końca mimo odniesionych licznych ran, spadając po kilkanaście metrów ze zboczy górskich podczas desperackiej próby odwrotu na pozycję dającą lepsze szanse obrony. Nawaliła im radiostacja, a gdy dowódca – ryzykując życie – wezwał pomoc, los żołnierzy i ratowników był przesądzony. Trzech z nich po kilku minutach nie żyło, a śmigłowiec MH-47 z odsieczą został zestrzelony przez talibów – zginęło następnych 16 komandosów i pilotów 160 Pułku Operacji Specjalnych. Bosman Luttrell przeżył dzięki lochaj werkawel – zasadzie gościnności wynikającej z plemiennego kodeksu Pasztunwali. Został uratowany przez afgańskich Pasztunów, którzy zaryzykowali dla niego los całej wioski. Przez tydzień uznany był za zaginionego w akcji, stracił 17 kilogramów, ale nie zgubił karabinu.

To była najbardziej tragiczna w skutkach akcja komandosów z Navy SEALs w historii formacji, pełna aktów odwagi i bohaterstwa. Luttrell i spisujący jego wspomnienia autor powieści o piechocie morskiej przypominają, jak wysportowany chłopak (inny nie da rady) przeistacza się w groźną „fokę”, sprawne narzędzie egzekwowania amerykańskich interesów w dowolnym zakątku świata, nawet na skalnej turni w Hindukuszu.

Książka jest przede wszystkim hołdem ku czci poległych kolegów, przy okazji stanowi instruktaż dla młodych Amerykanów zainteresowanych ciężką służbą w formacjach specjalnych – jednych wystraszy, innych zmotywuje. Pokazuje też ideologiczną indoktrynację, jakiej podlegają żołnierze za oceanem. Powstała za zgodą przełożonych, więc może kiedyś w Hollywood powstanie o akcji „Czerwone Skrzydło” film. Byłby to obraz militarnej porażki i moralnego zwycięstwa.

www.zbrojni.pl