"Bieganie metodą Danielsa" - recenzja w portalu polskabiega.pl

daniels_malaTo konkretna ścieżka rozwoju sportowego zamiast kompletnej improwizacji - o "Bieganiu metodą Danielsa" w portalu polskabiega.pl pisze znany dziennikarz i doskonały biegacz Wojciech Staszewski.

 

 

 

 

Nike Free kontra ''Bieganie metodą Jacka Danielsa''

Czy można w jednym tekście zrecenzować książkę i buty biegowe? Można, bo to dwa sztandarowe produkty dla dwóch przeciwstawnych filozofii biegania - oba to tegoroczna nowość na polskim rynku. Buty Nike Free i książka ''Bieganie metodą Jacka Danielsa''.

Buty Nike Free 5.0 dostałem do testowania na wiosnę. Pierwsze wrażenia były zaskakujące: ''zakwasy w stopach''. Ściślej lekki ból u nasady palców. Czyli działa. Buty, tak jak zapowiadał producent, uruchomiły nie używane w tradycyjnym obuwiu drobne mięśnie stopy.

Byłem ciekaw drugich wrażeń. Zacząłem biegać wszystkie wolniejsze treningi, nawet bardzo długie, w Nike Free, ale przez kolejne tygodnie nic się nie zmieniało. Aż na jesieni zauważyłem nieoczekiwanie, że nie muszę się już podpierać podczas rozciągania, kiedy stoję na jednej nodze. Czyli wzmocniły mi się drobne mięśnie odpowiadające za równowagę (ściślej: propriocepcję). Nie wiem, na ile to efekt butów, a na ile ćwiczeń, które włączyłem do treningów na fali biegania naturalnego. Przede wszystkim serii tzw. wspięć na palce, które też rozwijają propriocepcję. Czuję jednak, że wzmocniłem nogi uwalniając stopy od ''zabetonowania'' w tradycyjnych butach z ich wzmocnieniami i systemami amortyzacji. Wreszcie odczepiły się ode mnie wlokące się przez ostatnie półtora roku kontuzje. Czuję, że biegam free.

Książkę mitycznego trenera, amerykańskiego guru biegaczy ''Bieganie metodą Jacka Danielsa'' czytałem od końca lata. Nie ma w niej finezji i lekkości książek naszego guru Jerzego Skarżyńskiego, momentami to ciężka, akademicka cegła. Momentami ciężko się zgodzić na aptekarskie podejście Danielsa do obciążeń treningowych. Np. kiedy każe przeliczać każdy kilometr biegu na różną ilość punktów w zależności od tempa, osobno punktuje rozgrzewkę i schłodzenie po treningu, a potem zaleca to sprawdzić z maksymalnymi obciążeniami przewidzianymi dla danego poziomu sportowego.

Ale kiedy już się tę cegłę przegryzie, wyłania się prosta jak zegar słoneczny recepta: nie improwizuj na treningach, weź wynik swojego ostatniego biegu na zawodach, sprawdź w tabelach (to te słynne tabele Danielsa, dostępne też w internecie), w jakim tempie powinieneś biegać podczas długich wybiegań, w jakim na szybkich odcinkach - i trenuj konkretnie. Daniels obiecuje za to nieuchronną poprawę wyników.

To kompletnie inna filozofia biegania. Jej przeciwnicy powiedzą, że to rezygnacja z wolności (free) biegowej na rzecz treningów ''zabetonowanych'' w tabelkach. Jej zwolennicy - że to konkretna ścieżka rozwoju sportowego zamiast kompletnej improwizacji ewentualnie pseudotreningowego miotania się między pierwszym a trzecim zakresem i to wcale nie wyliczonym na podstawie wskazań laktometru, tylko oszacowanym przy pomocy pulsometru.

Ja wybrałbym drogę pośrednią. Między konkretną wiedzą sportową, a zabawą w bieganie. Między receptą na sukces, a wolnością endorfin. Między tabelkowym konkretem Danielsa a Nike Free.

Wojciech Staszewski

 

Tekst pochodzi z portalu: polskabiega.pl