Biegaj bez kontroli, odc 3/3

DZIKIE BIEGI 33

Rozpiska treningów, zegarek, tempo, tętno, ciągła kontrola. Czy tak musi być zawsze?

 

W każdej dziedzinie sportu cel można osiągnąć dzięki zaplanowanemu, systematycznemu, ciężkiemu treningowi. Tak też jest w bieganiu. Ale czy zawsze tak być musi? Richard Benyo, były redaktor naczelny Runner's World, autor książki Biegać Mądrze przekonuje, dlaczego i kiedy warto wypuścić się na kompletnie dziki bieg.

Przedstawiamy w całości 15 rozdział książki Biegać Mądrze. Oto ostatni z trzech odcinków.

Pierwszy przeczytasz TUTAJ.
Drugi przeczytasz: TUTAJ.

 

***

Pamiętam biegacza, który mieszkał i biegał (dużo) na południowym zachodzie. Nazywał się John Annerino i zasłynął z dzikich biegów po pustyniach. Napisał nawet o tym książkę „Running Wild: An Extraordinary Adventure of the Human Spirit” (1992, 1998, Thunder’s Mouth Press). Podczas jednej z wariackich eskapad przebiegł 1350 kilometrów z Meksyku do Utah. W „LA Times” ukazała się taka recenzja:

Prawie utonął. Przezwyciężył upał, chłód, pragnienie i wyczerpanie. Kiedy już prawie kończył, wąż podniósł łeb kilka centymetrów od jego kostki.

Bieganie bez kontroli ma wielki potencjał oczyszczający, obecny we wszystkich kulturach świata i dotykający głębi ludzkiego ducha. Oczyszczenie się przez pot jest w wielu kulturach świętym rytuałem.


Oczywiście, zbyt dużo biegania bez kontroli może przynieść fatalne konsekwencje. „Najbardziej przerażający biegacz w literaturze dziewiętnastego i każdego innego wieku” – pisał Roger Robinson w 2003 roku w książce „Running in Literature” – „to z pewnością polinezyjski kapłan – kanibal, odziany jedynie w skalpy, który w mało znanej balladzie Roberta Louisa Stevensona biega w szaleńczym rytuale przez trzy dni bez przerwy, zanim wskaże ofiary na kolejną ucztę” (str. 127). Ostatni wers eposu brzmi: „Zmordowany czerwonooki kapłan przybył, sapiąc, do domu o zmierzchu”. Od razu widać, co za dużo, to niezdrowo.

Można to nazwać dowolnie – dzikie bieganie, bieganie bez kontroli, palenie ryżowych pól. To mogą być najbardziej pamiętne i znaczące biegi w roku – czysta antyteza biegania pod kontrolą.

Spytałem Lorraine Moller, jakby scharakteryzowała szaleńczy bieg na koniec sezonu. Lorraine urodziła się i wychowała w Nowej Zelandii. Jako młoda dziewczyna biegała z kolegami boso po lesie, co wciąż wspomina z sentymentem. Lorreine była jedną z ważniejszych biegaczek w latach 80. XX w., szczególnie w maratonie. Wygrała trzy razy Międzynarodowy Maraton Kobiet Avon. Żadna inna kobiet nie wygrała więcej niż raz. Zwyciężyła w maratonie bostońskim w 1984 roku i trzykrotnie w maratonie dla pań w Osace. Brała udział w pierwszych czterech maratonach olimpijskich kobiet, a w 1992 roku wywalczyła brąz.

Co typowe dla Lorraine, odpowiedziała mi wierszem.

 

Drugi wiatr

Biegnę
Biegnę od
ciężaru zła, które przeżyłam i przeżywałam
Miecza, który ucisza mą pieśń
Transu, który pożera me życie
Przeżyją najszybsi
Tak zapisano w soli
Biegnę
Biegnę do
odległej matki bliskiego, co nieznane
Wielkiej Wspaniałej Prostoty
AHA!
Widzę nowe królestwa w twych śladach,
o Dziki!
Pomiędzy daleko a do
Wciąż jest miejsce na Drugi Wiatr
Spokojne miejsce między oddechami
Każdy, kto się nie spieszy, odnajdzie je
Nawet bojaźliwy
Pst, ani słowa
Biegnij ze mną
Spotkam cię tam

 

Jasne, że Lorraine miała okazję biegać bez kontroli. Każdy, kto ją zna, to potwierdzi. Dla obsesyjnego/kompulsywnego długodystansowca dziki bieg może przynosić wiele korzyści, zwłaszcza wyzwolenie od rutyny i codzienności.

 

Weź pod uwagę

 

***

 

Przeczytaj również inny fragment książki Biegać Mądrze: Jak trenować, by biegać szybko.

Książkę "Biegać mądrze" możesz kupić tu (kliknij w okładkę):

biegac madrze okl 111