Biegaj bez kontroli, odc. 2/3

DZIKIE BIEGI 23

Rozpiska treningów, zegarek, tempo, tętno, ciągła kontrola. Czy tak musi być zawsze?

 

W każdej dziedzinie sportu cel można osiągnąć dzięki zaplanowanemu, systematycznemu, ciężkiemu treningowi. Tak też jest w bieganiu. Ale czy zawsze tak być musi? Richard Benyo, były redaktor naczelny Runner's World, autor książki Biegać Mądrze przekonuje, dlaczego i kiedy warto wypuścić się na kompletnie dziki bieg.

Przedstawiamy w całości 15 rozdział książki Biegać Mądrze. Oto drugi z trzech odcinków.

Pierwszy przeczytasz TUTAJ.
Trzeci przeczytasz TUTAJ.

 

***

Początek sezonu to też świetny moment, by biegać dziko i w ten sposób budować siłę, wytrzymałość i elastyczność, zwłaszcza jeśli do tej pory większość treningów robiłeś na szosie. Zrób sobie dzień biegania po dzikich szlakach.

Przyniesie to wiele korzyści: przełamie rutynę regularnych treningów, wniesie powiew świeżości, da okazję budowania większej siły poprzez wbieganie na wzniesienia i zbieganie z nich, zwiększy elastyczność nóg i kostek dzięki biegom po zróżnicowanym terenie (nie musisz zawsze biegać po chodniku), wyrobi koordynację oko–noga, pozwoli z wyprzedzeniem zaplanować trasę między korzeniami i kamieniami. Jeśli chodzi o wysiłek, jest to połączenie treningu fartlek lub treningu na bieżni z podbiegami i zbiegami.

Dzikie biegi po lesie mogą prowadzić na skraj zmęczenia. Dlatego warto zaplanować potem porządny odpoczynek. Ze względu na odmienne podłoże twoje nogi nie będą prawdopodobnie tak silnie uderzać o powierzchnię jak w asfalt. Natomiast nogi i kostki będą pracować w nietypowym zakresie ruchów, którego nie doświadczają na asfalcie.

Kiedy mieszkaliśmy w Palo Alto w Kalifornii, często biegaliśmy w parku Foothills. Najdłuższa ścieżka prowadziła po obwodzie. Liczyła 11 kilometrów i wiele razy wspinała się na wzgórza. W jednym roku, kiedy trenowałem przed jesiennym maratonem, zamiast przebiec przepisowe 32 kilometry po szosie, postanowiłem iść na całość. Przebiegłem ścieżkę Los Trancos trzy razy. Miałem przynajmniej dwa przymusowe postoje, bo dwa razy przechodziłem przez parking. Zgromadziłem w mięśniach wielką siłę. Na pewno stałem się wytrzymalszy. Nogi też poćwiczyły szybki bieg podczas zbiegania z dobrze utrzymanych wzniesień na początku trasy (dalsza część była gorzej utrzymana, natomiast prowadziła pod górę).

Kolejną pokusą było to, że o ile było nam wiadome, nikt nigdy nie przebiegł tym szlakiem trzy razy. Miało to być dzikie przeżycie. I tak było. W trakcie trzeciego okrążenia nadeszła burza, a potem mgła, temperatura spadła o 11 stopni. Chociaż byłem zmęczony, musiałem się szybciej ruszać, żeby po prostu rozgrzać mięśnie. To jeden z biegów, które najlepiej zapamiętałem przez 40 lat.

Niemal równie pamiętny, choć z innych powodów, był bieg nieco dalej na południe, na wzgórzach nad Los Altos. Amby Burfoot, wówczas redaktor „Runner’s World” na wschodnie wybrzeża, przyjechał do miasta na spotkanie redakcyjne. Chciał się wybrać na bieg w terenie. Uznałem to za dobry pomysł. Niestety, spotkanie się opóźniło (jak zwykle). Wybiegliśmy szlakiem z domu wydawcy, Boba Andersona, na wzgórzach Los Altos o zmierzchu. Potem udało nam się zgubić. Robiło się ciemno. Widzieliśmy światła domów pod nami, ale ilekroć wybieraliśmy jakąś ścieżkę, albo nikła ona w gęstwinie, przez którą nie mogliśmy się przedrzeć, albo kończyła się płotem z drutem kolczastym.

W końcu dotarliśmy na czyjeś podwórze, uniknęliśmy spotkania z psem właściciela, wyskoczyliśmy na szosę i wróciliśmy do domu Boba. Wtedy (głupio, jak się okazało) wskoczyliśmy do gorącej kąpieli. W ten sposób rozgrzaliśmy skórę i wniknął w nią głęboko olejek z krzewów dębu trującego. Tego wieczoru Amby i ja wyglądaliśmy jak zombie, cali w maści galmanowej. Nadal rozmawiamy o biegach po wzgórzach nad Los Altos. Z tego, co wiem, żaden z nas nie złamał przysięgi, że już nigdy nie pójdziemy biegać w nieznanym lesie po ciemku.

 

***

Przeczytaj również inny fragment książki Biegać Mądrze: Jak trenować, by biegać szybko.

Książkę "Biegać mądrze" możesz kupić tu (kliknij w okładkę):

biegac madrze okl 111