"Biegać mądrze" recenzja na blogu BBB

biegac_madrze_okl_111

Biegać mądrze jest sympatyczną pozycją pozwalającą złapać dystans, uświadamiającą oczywistości, że moda na jogging powstała kilkadziesiąt lat temu, że świat nie zaczął się wczoraj, że można inaczej. Że wyboru dokonujemy - a przynajmniej powinniśmy dokonywać - my. I za to bardzo lubię Biegać mądrze Richarda Benyo.



 

 

 

Autor: Artur Dębicki

Do tej pory jakoś z Innymi Spacerami nie było mi po drodze. Danielsa miałem już wcześniej w oryginale, więc nie odczułem pokusy zakupu polskiej wersji. Trening z Pulsometrem Friela raczej nie jest pozycją dla mnie, podobnie jak Bieganie dla początkujących Hendersona - przejrzałem obie książki dość dokładnie w empiku i odłożyłem na półkę. Inne Spacery robią doskonałą robotę moim zdaniem - ale nie uważam żeby miało sens kupowanie książek tylko dlatego że mówią o bieganiu. Rynek pozycji biegowych normalnieje - efektem ubocznym staje się przechodzenie z pozycji kolekcjonerskich na kupowanie tego co się faktycznie chce i potrzebuje.
Przynajmniej tak jest w w moim wypadku.


Biegać mądrze mnie zafrapowało. Przeglądałem, zastanawiałem się. Z jednej strony to właściwie zbiór esejów, felietonów. Niby nic. Z drugiej - mam kilka bardzo ciekawych książek na temat biegania, pozycji różnorodnych - stricte treningowych, biograficznych, kompendium Noakesa - Benyo mi tam po prostu pasował.
W końcu wrzuciłem na listę do zakupu, kiedy okazało się że jest konkurs na maratonach wypełniłem właściwe pola i pomyślałem sobie że będzie naprawdę zabawnie jak ją wygram
Było zabawnie - wygrałem.


Przyszła błyskawicznie. Podziękowałem (chyba też błyskawicznie?) adminowi, błyskawicznie rozpakowałem, pochłonąłem też błyskawicznie.
Podstawowe pytania jakie mógłby zadać twardo stąpający po ziemi człowiek brzmiałyby zapewne następująco: o czym ona właściwie jest, oraz czy warto ją kupić.
Najpierw odpowiedź na drugie pytanie. Tak, ale trzeba mieć świadomość że nie jest to książka opisująca jakiś konkretny trening. To nie jest syntetyczne ujęcie jakiejś szkoły biegowej. Jeżeli szukamy przepisu - to Inne Spacery oferują Danielsa (oraz Friela Trening z pulsometrem).


Od razu też ustosunkuję się do tekstu reklamowego:
"Książki nie napisał jeden autor, ale prawdziwa plejada gwiazd. 15 ludzi, którzy tworzyli i tworzą historię amerykańskiego biegania. Mistrzowie olimpijscy i narodowi, zwycięzcy i organizatorzy największych i najsłynniejszych maratonów, autorzy bestselerowych książek o bieganiu, naukowcy i zawodowi sportowcy. Ludzie popychający bieganie do przodu."


To ściema. Książkę napisał Richard Benyo. On jest autorem poszczególnych rozdziałów. Ta plejada gwiazd była proszona o wypowiedź w ramach konkretnego rozdziału i tam są zamieszczone - wyraźnie zaznaczone - ich wypowiedzi. Wypowiedzi momentami niezwykłe - dla przykładu Lorraine Moller wysłała wiersz. Doskonale pasujący do książki i do rozdziału, zaznaczę.
Ale jeżeli odnosicie wrażenie że to taka rozmydlona pozycja, zastępująca konkret wypowiedzi pseudopoetyckim pustosłowiem - to nie, to nie tak.


Ostatnio na bieganie.pl toczyła się dyskusja w której po raz kolejny pojawiła się i była rozważana kwestia pulsometru, stref, progów i tak dalej. Biegać mądrze pasuje doskonale do tej dyskusji ponieważ pokazuje różnorodność biegania. Pokazuje że wiele dróg prowadzi - może prowadzić - do celu. Że to co i jak robimy dzisiaj nie jest, a przynajmniej nie musi być uważane za jedyne słuszne, możliwe, dopuszczalne i akceptowalne. Natka, moja guru od psów, która też miała przyjemność sobie czasem zanurkować mawiała "każda sekta ma swój DIR". DIR to skrót od Doing It Right, kto nurkuje ten wie - automat w określonym kolorze, na określonym ramieniu, wąż określonej długości ... Biegacze nie są wyjątkami, często poznają jakieś zasady treningowe i zamykają się automatycznie na inne możliwości, broniąc z fanatyzmem godnym neofity jedynej możliwej i słusznej drogi.


Richard Benyo potrafi napisać o zaletach biegania ściśle według planu i zaletach biegania bez niego. O konieczności startowania w zawodach i o tym żeby się nie ścigać. Paradoks? W Starożytnej Grecji jedną z ważnych umiejętności człowieka kształcącego się było przyswojenie sobie ćwiczenia dialektycznego polegające na umiejętności umotywowania dwóch przeciwstawnych punktów widzenia. Siostrzeniec Arystotelesa, Kallistenes, będący oficjalnym kronikarzem (czyli głównym propagandzistą) wyprawy Aleksandra na Persję na jednym z przyjęć wydanych przez króla został poproszony o wykazanie się tym kunsztem. Jak przystało na prawdziwego intelektualistę nie umiał się oprzeć takiemu wyzwaniu - dzięki czemu stracił wiarygodność wśród prostych macedońskich wojaków - w końcu człowiek który z pełnym przekonaniem raz twierdzi (i to motywuje) że jest tak, a zaraz potem że jest dokładnie odwrotnie musi być kłamcą. A że akurat tak się złożyło, że w tym momencie przeciwstawiał się swojemu władcy ramię w ramię z macedońskimi baronami więc ten popis kosztował go głowę.


Na szczęście stawką nie jest los imperiów tylko nasze bieganie. Czy raczej - wszechstronność widzenia naszego biegania. Elastyczność. Umiejętność spojrzenia pod innym kątem na fakty, na wydarzenia, na nasze hobby i na nasz stosunek do niego.


W tej książce znajdziemy ciepły uśmiech - nie złośliwy, zaznaczam, autentycznie ciepły - pod adresem obładowanego sprzętem jak super nowoczesny myśliwiec biegacza. Znajdziemy ciekawe sugestie - choćby ta żeby po sezonie znaleźć trochę czasu i pobiegać na żywioł. Żeby spróbować sił jako wolontariusz(ka). Żeby nie zapominać o w miarę równomiernym rozwoju całego naszego ciała – jak napisała zwyciężczyni pierwszego maratonu na Olimpiadzie, Joan Benoit-Samuelson, jeżeli wykonamy opisany przez nią - bardzo prosty - ruch kilkadziesiąt razy zrozumiemy jak wielką siłą jest grawitacja i jak w rzeczywistości jesteśmy słabi.


Czy można się bez tej książki obejść? Zdecydowanie tak. To nie jest pozycja z cyklu obowiązkowo na półce. Przyznam się jednak, że moim zdaniem jest zdecydowanie więcej warta niż ta hochsztaplerka sprzed kilkunastu miesięcy wykorzystująca modę na powrót do natury a bazująca na przekłamaniach i naciąganiu faktów.
Biegać mądrze jest sympatyczną pozycją pozwalającą złapać dystans, uświadamiającą oczywistości, że moda na jogging powstała kilkadziesiąt lat temu, że świat nie zaczął się wczoraj, że można inaczej.
Że wyboru dokonujemy - a przynajmniej powinniśmy dokonywać - my.
I za to bardzo lubię Biegać mądrze Richarda Benyo.

 

Recenzja ukazała się 22.12.2012 na blogu "BBB - Biegowo Blogowa Bagatela" prowadzonym w portalu www.maratonypolskie.pl